Mieć swój biznes, czy nie mieć? Oto jest pytanie!

Mieć swój biznes to marzenie wielu z nas. Czy jednak każdy może mieć swój biznes? Jakie trzeba mieć cechy charakteru, by umieć poprowadzić swój biznes?
Opowiem kilka słów z autopsji. Swój pierwszy biznes założyłam w 2007 roku. Zawód bardzo dobry, gdyż otworzyłam pośrednictwo w handlu nieruchomościami. Rynek dobry, gdyż jeszcze coś się kręciło. Po wielu latach pracy w agencjach nieruchomości miałam dużo kontaktów i klientów, którzy wiedziałam, że mnie polecą. Jedyna wada biznesu – bardzo rozwydrzony rynek. Co to znaczy? Każdy, kto choć raz zetknął się z pracą pośrednika, zobaczył, jak to z grubsza wygląda uważał, że jest to praca łatwa i dobrze płatna. W 2007 roku obowiązywały jeszcze licencje zawodowe ( zawód uwolniono dopiero w 2014 roku). To nie było jednak problemem. Nasze prawo, jak zwykle dziurawe, pozwalało na sytuację, w której właściciel nie musiał mieć licencji. Wystarczyło zatrudniać jednego pośrednika licencjonowanego, który miał nadzorować pracę innych pośredników. Raj dla licencjonowanych pośredników, którzy byli pozatrudniani w kilkunastu agencjach tylko po to by spełnić formalne wymogi ustawy.
Rozparzyłam wszystkie plusy i minusy zawodu i zdecydowałam, że dam radę. I otworzyłam swój biznes. Pierwsze 2 lata pracy to był istny koszmar. Pracowałam ciągle. Soboty, niedziele, wieczory, ranki, kiedy tylko klient chciał oglądać nieruchomość, ja mu to załatwiałam.
Cały czas walczyłam z przeterminowanymi płatnościami. Nikogo nie interesuje czy zarobisz, czy nie. Faktury są do zapłacenia i koniec. Najlepszy w tym jest ZUS ( a pamiętajcie, że przez pierwsze dwa lata miałam ZUS preferencyjny). Taki był mój początek. Nie raz myślałam o tym, by się poddać, zamknąć swój biznes. Iść na etat, i mieć większość problemów z głowy. Cały czas coś mnie jednak powstrzymywało. Ciągle odkładałam zamknięcie firmy na „ za miesiąc”.
Po dwóch latach usiadłam i zrobiłam rachunek sumienia. Zaczęłam się zastanawiać co jest nie tak? Co robię źle? Dlaczego to wszystko nie wygląda tak jak sobie wymarzyłam? Zakładając swój biznes w zawodzie byłam od 6 lat. Miałam całą masę transakcji na koncie. Wszystkie niezbędne uprawnienia, a jednak ewidentnie nie radziłam sobie z prowadzeniem firmy. Co było nie tak?
Po rachunku sumienia podjęłam pewne decyzje o zmianie postępowania. Postanowiłam, że będę prowadziła swój biznes tak by dawał mi satysfakcję, nie będę się zarzynała. I wóz, albo przewóz. Są tylko dwa wyjścia, albo praca na swoim da mi satysfakcję, albo koniec. Dałam sobie rok na zmianę zachowań. Zaczęłam nad sobą pracować.
Teraz, z perspektywy czasu, mogę wam powiedzieć, że to było dobre posunięcie. Wiem, że moim podstawowym błędem było harowanie bez zastanowienia. Trochę jak w tej przypowieści o człowieku, który tnie drzewo tępą siekierą. Znajomy go widzi i pyta: „ czemu nie naostrzysz siekiery”. Na co ten mu odpowiada: „nie mam czasu”. Dokładnie tak było ze mną. Umawiałam się z klientami zawsze kiedy chcieli. Nigdy nie odmawiałam. Nie szanowałam swego czasu. Skoro ja nie szanowałam siebie dlaczego klienci mieli mnie szanować? Wiecie jak często zdarzało się, że klient nie przyjeżdżał na umówione spotkanie i nawet nie fatygował się, by do mnie zadzwonić i poinformować, że rezygnuje? To jest właśnie brak szacunku dla swojej pracy. Tak bardzo chciałam żeby mi się udało, że się zatraciłam.
Po przemyśleniu tego wszystkiego zaczęłam pracować tylko z klientami, którzy chcieli pracować ze mną. I wiecie co? Mimo, iż miałam dużo mniej spotkań domykałam więcej transakcji. W finale oczywiście, przekładało się to na zarobione pieniądze. Do tego doszła jeszcze satysfakcja z pracy. Finalizacja transakcji to nie tylko wypłata. To też satysfakcja, że się udało. Dałam radę. Dopięłam wszystko na ostatni guzik. Wiecie co jest największą frajdą, gdy odbieram telefon od kogoś kto rozmowę zaczyna od słów: „ dostałem pani telefon od…, który był pani klientem i mi panią polecił”. To jest esencja pracy na swoim. Jest to wyznacznik, że powinieneś prowadzić swój biznes. Teraz uważam, że praca bez szefa jest to stan umysłu. Cechy charakteru, które po prostu skazują cię na swój biznes. Zapytacie czy próbować? Zawsze. Jeżeli się nie uda, będziesz wiedzieć, że to nie dla ciebie. Wrócisz do pracy na etacie. Trudno. Każdy czasem ponosi porażki. Jest to cena sukcesu. Może okaże się, że nie tym razem, ale następnym. Nie ten biznes, ale inny. Trzeba próbować.
Natomiast nie ma nic gorszego niż żal, że czegoś się nie zrobiło. Świadomość, że miałeś szansę, a zabrakło ci odwag,i bądź determinacji by spróbować. Swój biznes to ciężka praca, nie wiem czy nie cięższa niż etat. Tu nie masz szans wyjść z pracy, wyłączyć telefon i zapomnieć. Mając swój biznes pracujesz cały czas, a jak nie pracujesz to myślisz o pracy i tak w kółko. Niektórzy jednak uważają, że warto. Nie umieli by żyć mając szefa. Wiem coś o tym. Nigdy nie będę umiała już pracować osiem godzin u kogoś i iść do domu. Wiem, że gdy przestanę sobie znowu radzić usiądę, zrobię kolejny rachunek sumienia. Przebuduję biznes i dalej będę szła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here