Na biznes mam pomysła

Chyba nie ma wśród nas osoby, która nie znałaby słynnego okrzyku „Mam pomysła!” i bohatera sitcomu „Świat według Kiepskich”. Reakcje na jego osobę są wielorakie – od pogardy poprzez obojętność aż po sympatię. Jeżeli jednak szukasz pomysłu na tak zwany „własny interes”, radzę ci nie lekceważyć Ferdka. Jego luzackie podejście do życia i entuzjazm do wynalazków mogą okazać się naprawdę warte naśladowania.
Faktem jest, że poszukując jakiegoś natchnienia na własną działalność, opieramy się głównie na doświadczeniach naszych znajomych, zaleceniach specjalistów albo sztampowych rozwiązaniach podpatrzonych w internecie. Bo tak robią wszyscy. Tymczasem, jak zobaczysz za chwilę, warto byłoby trochę przymknąć oko na poważne zalecenia i pójść własną drogą. Może więc, wzorem Kiepskiego, lepiej pozwolić sobie na odrobinę swobody? Odwrócić czasami uwagę od wywodów analityków biznesu oraz specjalistów rynku pracy? Rozejrzyj się wokoło, otwórz szeroko oczy i zobacz świat od innej strony – od strony fajnej zabawy. Spojrzenie na potencjalną działalność z perspektywy dziecka, a może trochę jak szaleniec, pozwoli ci na dostrzeżenie tego czegoś, czego inni nie zdołali zauważyć. Zaobserwuj, jak fantastyczne idee wykluły się w umysłach osób, które pozwoliły sobie na odrobinę szaleństwa i luzu. Do tego podeszły one do swojej pracy z rozsądkiem i wyważeniem, organizując swój biznes na bazie wydawałoby się szalonej idei, a jednocześnie prowadząc firmę w sposób inteligentny i zgodny z ekonomicznymi zleceniami. Na takich „wywrotowcach” mógłbyś się wzorować.
Weźmy pod lupę na przykład… fermę mrówek. Czy ktoś ośmieliłby się stwierdzić, że mrówka może przyczynić się do powiększenia naszego statusu materialnego, niezależnie od tego, jak bardzo będzie pracowita? Tymczasem hodowle tych sympatycznych stworzonek, przygotowane w sposób umożliwiający założenie jej we własnym mieszkaniu, robią furorę w sklepach internetowych. Jak się okazuje, są chętni – i to niemało – którzy mają ochotę sprawić taką fermę dziadkowi na imieniny albo małemu pasjonatowi przyrody w ramach prezentu urodzinowego. Pomysł genialny, inwestycja niekoniecznie bardzo duża, a do tego to przykład pokazujący jak wykreować u potencjalnych klientów zapotrzebowanie na coś, czego wydawałoby się nigdy potrzebować nie będziemy.
Równie zaskakującym pomysłem, który kilka lat temu zrobił furorę wśród młodych mam, są maskotki dla dzieci z wszytym wewnątrz aparacikiem, po uruchomieniu naśladującym bicie serca maluszka. Podobno wzbudzają u niemowląt poczucie bezpieczeństwa i ułatwiają zasypianie. I chętni na kupno nietaniego przecież misia zawsze się znajdują. Idea świetna, wymagająca jednak dość dużego nakładu finansowego, zaplecza produkcyjnego i wysokich nakładów na materiały, marketing i różnorakie pozwolenia. Więc nie dla każdego.
Na szczęście nie musisz od razu realizować aż tak innowacyjnych i finansowo obciążających zamierzeń. A pomyślałeś kiedykolwiek o zaoferowaniu na rynku jakichś oryginalnych, mało rozpowszechnionych usług? Choćby jako dekorator wnętrz – lecz taki, który urządza mieszkanie zgodnie z zasadami starożytnej sztuki feng shui? Według dostępnych informacji dzięki zastosowaniu zaleceń takiego specjalisty tworzy się w domu doskonała atmosfera, która wpływa pozytywnie na wszystkie dziedziny życia posiadacza lokalu. Uwierz, naprawdę są chętni na takie usługi – w końcu pomysł trafił w sedno – wszyscy bez wyjątku pragniemy być zdrowi i szczęśliwi. A zdobycie wiedzy w tej dziedzinie w ramach jakiegoś kursu jest możliwe dla każdej średnio rozgarniętej osoby, do tego w całkiem racjonalnej cenie.
A co powiecie na tak szalone rozwiązania, jak portery psów czy innych domowych zwierzaków, wykonane dowolną techniką na zlecenie ich właścicieli? Albo szycie maskotek na podstawie nadesłanych do firmy dziecięcych rysunków? Tutaj nawet nie trzeba specjalnie wysilać własnej wyobraźni, ponieważ stroną kreatywną takiej działalności zajmuje się zlecający usługę klient. Takie naprawdę oryginalne idee wydają się zupełnie nierealne, a jednak, jak się okazało w praktyce, mają ogromne powodzenie i przysparzają pomysłodawcom niezłych dochodów.
Fajne pomysły na biznes nie rodzą się na kamieniu. Ani nie czekają gotowe na liście w internecie, stworzonej przez popularnego blogera na bazie zestawienia ofert z franczyzy. Generalnie fajne pomysły, nieistotne w jakiej dziedzinie życia, mają to do siebie, że rodzą się na bazie szeroko pojętej otwartości, odwagi w podejmowaniu decyzji i zaufaniu do samego siebie. Aby stworzyć dobry biznes, nie trzeba mieć odpowiedniego wykształcenia kierunkowego ani nawet niekoniecznie tak zwane znajomości i układy. Czasem wystarczy dobra energia i uważne obserwowanie otaczającego nas świata. Czasem trzeba czegoś się douczyć, coś sprawdzić na „żywym organizmie” czyli zwykle na sobie, gdzieś pojechać i coś podpatrzeć. A czasem wystarczy po prostu się odważyć i… zacząć. Może na twój biznes, ten który kiedyś zakwalifikowałeś jako zupełnie „od czapy”, też przyszła już pora?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *